Wiersze przeciwko opodatkowaniu poezji
Autor: Zbigniew Machej
Nawet rozcięty do pośladków dekolt ponętnej prażanki (a może nie prażanki) nie poprawia samopoczucia czytelnika tej boleśnie wesołej książki. Jej przeraźliwa ironia jest (dla mnie) nieoswojoną jakością, specyficznie Machejowską, ale i u Macheja dźwięczy czymś jeszcze raz zaskakującym, mimo, że jej tonacja wydaje się dobrze znana. Prześmiewczość, czy - żartobliwa złośliwość są tu jakby rodzajem przyśpiewu "mimo uszu", ale ten przyśpiew mocno daje w kość.
Pozycje bardzo podobne: